/Czy chcemy mieć Niepodległość?

Czy chcemy mieć Niepodległość?

Niepodległość się nam należy jak psu buda. Mniej więcej tymi słowami autor książki „Polactwo” udowadniał na przykładzie Kurdów, że nie jest to prawda. Ten 40 milionowy naród od wielu lat walczy o niepodległość i nie może jej uzyskać. Dlaczego taki obrót przyjmują sprawy Kurdów? Odpowiedź jest prosta, nikt poza Kurdami, nie jest zainteresowany ich niepodległością. W dodatku ich samostanowienie spowodowałoby nowy konflikt, gdyż naród ten zamieszkuje terytorium trzech obecnych państw. Chociaż Ziemkiewicz pisał Polactwo już ponad 15 lat temu, to aktualne wycofanie wojsk USA z Syrii w sposób dobitny ukazuje, że uzyskanie niepodległości, to nie taka łatwa sprawa. Obca propaganda nawet napisała, że my będziemy następni.

W Polsce mamy jałowy, zakamuflowany spór między PIS i ANTY-PIS. Piszę zakamuflowany, bo ukrywa on prawdziwe treści. Jak ktoś chce się dowiedzieć co tym myślę, to niech czyta dalej, a jak nie jest zainteresowany, to niech się do jasnej cholery zmusi, bo pisze o rzeczach ważnych, których w ogóle nie ma w głównych mediach.

No to co to jest ta niepodległość. Może uda się odpowiedzieć na to pytanie, chodź może to nie być tak łatwe. Na moje teoretyczne pytanie, dlaczego państwo takie jak Estonia może istnieć niezależnie, usłyszałem odpowiedź, „bo jest niepodległe”. Muszę przyznać, że rozbawiła mnie ta odpowiedź, szczególnie, że Pani, która jej udzieliła, jak się to mówi, powinna w tym wieku bardziej myśleć o perystaltyce jelit niż o polityce. Ta odpowiedź jest bardzo ważna w tych rozważaniach, gdyż uświadamia nam, że dojrzali ludzie nic nie wiedzą o własnej, a co dopiero cudzej państwowości.

Specjalnie w teoretycznych rozważaniach podałem przykład 1,5 milionowej Estonii, gdyż rosyjskim wojskom, zajęcie tego kraju nie zajęło by zbyt wiele czasu. Nie wiem czy można go liczyć w godzinach, czy we dniach, ale to nie ważne w tym temacie. Faktem jest, że np. Estonia nie ma żadnych szans się obronić. Już słyszę odpowiedź, jak to, przecież Estonia jest w NATO i w EU, to Rosja nie odważy się? Fajnie. No to fakty, realistyczna mobilizacja wojsk niemieckich czy francuskich – 90 dni. Jak już mieliliby kogo zmobilizować, to po trzech miesiącach Estonia będzie po referendum za przyłączeniem do Rosji. Poza tym już widzę, jak np. Włosi idą odbijać Estonię. Przecież nie raz słyszeliśmy powiedzenie, że za Gdańsk nikt się bił nie będzie. No to do cholery, dlaczego takie małe państwa istnieją? Zanim odpowiemy na to pytanie, pierwsze cofnijmy się do historii troszkę. Czy Ktoś chciał niepodległości Polski w 1918r? Na pewno Polacy, i … no i chyba na tyle. Jak to? Już wyrywa się głos w podświadomości, przecież deklaracja Stanów Zjednoczonych Ameryki była! I mieliśmy zagwarantowany dostęp do morza. To co, to nic nie znaczy? Ok fakty. Nie dostęp do morza, ale dostęp do portów i wolny handel poprzez morze. Nie Śląsk, Pomorze, Poznań, bo Anglia bała się osłabienia zbytniego Niemiec kosztem Francji, co spowodowałoby, że nie mogłaby prowadzić swojej polityki równowagi w tej części Europy. Wschód, Kresy? Marzenia, linia Curzona i tyle. Reasumując, to co Konrad Wallenrod naszych czasów rzekł mówić – kadłubek na kształt Księstwa Warszawskiego. Z góry przepraszam, za to porównanie, ale nie mogłem się powstrzymać, myśląc o towarzyszu Jaruzelskim, pseudonim „Wolski”. Fakt faktem, tyle nam proponowano. Resztę odbiliśmy. Piszę my, bo to nasi przodkowie, walczyli o wolność. Nasi, czyli pochodzenia chłopi, jak 98% społeczeństwa. Szlachta ją utraciła, a chłopi odzyskali. Chłopi, którzy z „tutejszych”, stali się Polakami, natomiast tej Polskości co trzeba przyznać nauczyła ich szlachta, poprzez uświadamiani kim są, ale przede wszystkim poprzez powstania narodowe. Czy dawna Rzeczypospolita, to Polska? Nie. Pierwsza Rzeczypospolita, to imperium wielonarodowe, którego naród polityczny tworzyli: etniczna szlachta polska, Litwini, bojarzy, Tatarzy, Niemcy, Szwedzi i ktokolwiek chciał, byle zgadzał się na bycie POLAKIEM. Polakiem, czyli szlachcicem – czyli tym, który ma prawa, a nikt takich na świecie nie miał. Szlachcic wcale nie musiał, ba nie mówił w naszym języku, natomiast utożsamiał się z kulturą polską. Chłopi, mieszczanie jak we wszystkich państwach nie mieli praw wyborczych. Trochę spłycam sens, ale to krótki tekst. Odzyskanie niepodległości nie odbyłoby się bez przywódców rzecz jasna. Wielu ich było, ale ten, który wiedział dlaczego należy uderzyć na Kijów i wyzwolić Ukrainę jest niekwestionowanym liderem. Józef Piłsudski wiedział, że niepodległość Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Białorusi odbędzie się na polach dawnej Rzeczypospolitej w zbrojnej konfrontacji z Rosją, niezależnie od jej koloru. Nie udało się do końca, wspominał o tym naczelnik państwa po latach, ale nie wszystko zależało od nas. W tamtych czasach tylko 7 tysięcy Ukraińców przystąpiło do Petlury, natomiast 120 tysięcy do czerwonoarmistów. W celu zrozumienia tego tematu, kłania się uwłaszczenie po powstaniu styczniowym. Inne dla byłej Kongresówki, a inne dla reszty. To inny wątek, nie rozpoczynajmy go. Druga Rzeczypospolita była niepodległa. W Europie stanowiła duże państwo, ale jednak za słabe, gdy dochodzi do sojuszu między Niemcami i Rosją. A zawsze dochodzi, bo to ich strategiczny sojusz. We wrześniu 80 lat temu mieliśmy tego spektakularny przykład.

No to co z tą Estonią, dlaczego Rosja jej już nie pożarła. Spokojnie, bez nerwów, robi to od 2015r.

Tymczasem po Jałcie dostaliśmy się pod strefę sowiecką. Przegraliśmy II wojnę światową i chodź walczyliśmy na wszystkich jej frontach, to nie decydowaliśmy po jej zakończeniu. Zamiast posiadać dużą siłę zbrojną na zakończenie wojny, wykrwawiliśmy się bijąc się o Francję, Holandię, Anglię. Walczyliśmy o interes globalny, który jednak w trakcie wojny dla nas stał się niekorzystny. Nawet komuniści polscy, jeżeli w ogóle można tak o tych ludziach mówić, w każdym razie polskojęzyczni, byli w szoku jak część Prus Wschodnich tylko została przyłączona do Polski. Pozostała część znana jako Obwód Kaliningradzki, na cześć i chwałę polakożercy Kalinina stała się terytorium ZSRR. Amerykański prezydent zgodził się na to w Teheranie, bez żadnych pretensji. „Nie wychylaj się, pokorne ciele dwie matki ssie” obowiązywało przez blisko 50 lat, dowartościowując głównie tępych lub co najwyżej przeciętnych ludzi. Ale kolos na glinianych nogach, bo tak Związek Sowiecki był nazywany, upadł. Chodź Sowieci wygrali wojnę, to przegrali pokój. Nastąpił nowy czas. Jeden zwycięski hegemon dyktował warunki, umożliwiając globalną wymianę towarów i usług. Okres ten miał trwać i trwać, a wg amerykańskiego naukowca opisany został w książce „Koniec historii”. Jak nieśmiertelna Trzecia Rzesza skończyła się po dziesięciu latach, tak i koniec historii skończył się mniej więcej po jednym pokoleniu. Niewolniczą pracą do roli hegemona zaczęły pretendować Chiny. Zmiana jednobiegunowego świata stała się faktem.

Ale co z tą Estonią w końcu? Do tej pory jej istnienie było zagwarantowane przez USA. Nawet bez obecności wojsk w Europie Środkowo-Wschodniej, można by rzecz, że siła Ameryki wystarczała. Obecnie trwa rywalizacja o nowy podział świata i największa wojna handlowa jaka kiedykolwiek miała miejsce. Myśmy jasno się wypowiedzieli po której jesteśmy stronie, ale jak wybierze Europa? Za czasów PRL naszą zachodnią granicę gwarantował Związek Sowiecki, oczywiście nie po to by nam coś oferować, lecz aby jego wojska miały lepsze pozycje wyjściowe do ataku na tzw. Zachód. Taki stan powodował jeszcze dodatkowe uzależnienie od wielkiego brata. Ten niekorzystny układ niegdyś, stał się bardzo przydatny obecnie. W dodatku na wschodzie powstał pas państw, który od czasów I Rzeczypospolitej był naszym buforem bezpieczeństwa. Pierwszy raz od dłuższego czasu globalny interes stał się zbieżny z naszym interesem. Stany Zjednoczone Ameryki szukają głównego partnera w Europie. Jest szansa, że to Polska nim będzie, a cały region Europy Środkowo-Wschodniej razem z nami. Jednak polityczne deklaracje to nie wszystko, potrzebujemy wsparcia finansowego na budowę nowej infrastruktury, która szybkimi drogami, liniami kolejowymi oraz sieciami przesyłowymi surowców zjednoczy region. Coś na kształt drugiego planu Marshalla, w ramach którego nasz główny sojusznik powinien przenieść część swojej produkcji z terenów niekorzystnych dla niego na nasz obszar. Ale aby coś takiego zrealizować, bezpieczeństwo temu projektowi musi zapewnić nowoczesna, duża siła zbrojna. Stąd coraz większe stacjonowanie armii USA, chodź jeszcze bardzo skromne. Jednak same wojska USA nie wystarczą, zresztą nie mają takiego celu. Musimy mieć własne siły zbrojne, których wielkość specjaliści szacują na dwu i pół krotność obecnego stanu. Tak naprawdę jedyną siłą zbrojną obecną w tej części Europy są siły zbrojne RP. I to my w ramach NATO będziemy musieli odbijać państwa bałtyckie, bo obronić się ich bezpośrednio nie da. Głównym przeciwnikiem dla Rosji obecnie nie są Stany Zjednoczone lecz Polska. Federacja Rosyjska podnosi kwestie dotycząca użycia taktycznej broni jądrowej w konflikcie z nami, szczególnie gdyby siły zbrojne RP zaczęły odnosić sukcesy w początkowej jej fazie. Ale nikt nie mówi, że budowanie niepodległego państwa jest łatwe. Józef Piłsudski mówił, że Polacy chcieliby mieć niepodległość, ale przelać za nią tylko parę kropel krwi. W naszych czasach, niekoniecznie trzeba przelewać krew, ale np. tworzyć nowoczesny przemysł, a nie tylko kupować technologie i płacić wysoką marżę. Wojna, która się już toczy na razie ma charakter propagandowy. Do społeczeństwa wysyłane są sprzeczne sygnały mające charakter dezinformacji lub półprawd, które mają skłócić ludzi ze sobą. Oczywiście przoduje w tym Rosja, ale również nasi zachodni partnerzy mający wielkie wpływy medialne na rynku polskim nie odbiegają od nich. Głównym celem Niemiec jest obecnie odciągnięcie Polski od USA i w tym kierunku zrobią wszystko co w mocy, by to osiągnąć. Można mnożyć przykłady działalności obcej agentury, ale odpuszczę to teraz. Zbudowanie państwa niepodległego jest trudne, wymaga wielu wyrzeczeń, ale nie ma innej możliwości aby brać udział w decydowaniu, planowaniu, a nie być przedmiotem tych decyzji.

Jest jeszcze druga możliwość. Obrazuje ją ten dobrze odkarmiony pies na mojej grafice. Ma on pełna michę jedzenia, można by powiedzieć czego chcieć więcej. Ten drugi model Polski, to tzw. Polska tranzytowa, również zwana piastowską, choć tak naprawdę, to pierwsza nazwa jest trafna, druga tylko przypomina podobny kształt terytorium. W tym modelu USA wycofują się z naszego regionu, a nad państwami bałtyckimi, Białorusią i Ukrainą jest tzw. koncert mocarstw. Wiele komentatorów polityki nadmienia o nowej Jałcie, którą widać ponoć na horyzoncie. Polska jak ten pies na łańcuchu, będąca nadal marnym podwykonawcą gospodarki niemieckiej, ustawionym w dolnej pozycji łańcucha dostaw. Oczywiście niektórzy na tej pozycji nieźle zarabiali, dlatego będą za powrotem do tego stanu rzeczy. Oczywiście będąc na łańcuchu można się bogacić, ale nie można decydować o swoim losie. Taki też jest model państwa będącego peryferium niemieckiej gospodarki, państwa bez swoich technologi, bez wojska, bez religii, bez przyszłości, na szybkiej ścieżce do wynarodowienia, proponuje w sposób zakamuflowany część elit polskich. Jednak marzenia o wolności, nie dają pieskowi spokoju, marzy mu się grasowanie ze sforą wilków. Oby nas też dręczyły jak będzie trzeba podejmować kolejne wybory.

Mamy wybór i niech każdy sobie odpowie: CZY MIEĆ NIEPODLEGŁOŚĆ CZY JEJ NIE MIEĆ, OTO JEST PYTANIE?

Jarosław Lenik

absolwent AGH w Krakowie

Radny Rady Miejskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej

 

fot. główne Artur Brocki

Reklama