/Procesja Zaśnięcia NMP

Procesja Zaśnięcia NMP

Jak co roku (14 sierpnia 2020 r.), odbyła się tradycyjna pielgrzymka z domku Matki Bożej, do kościoła Wniebowzięcia NMP w Brodach, zwanego potocznie Grobkiem. Pielgrzymka rozpoczęła się Nieszporami, podczas których kazanie wygłosił Abp Marek Jędraszewski. Procesja zgromadziła rzesze wiernych, choć pandemia koronawirusa spowodowała, że wielu pozostało w domach. W kościele Wniebowzięcia we mszy św. i na okolicznych dróżkach można było wysłuchać kazania metropolity krakowskiego mówiącego, abyśmy żyli nadzieją życia wiecznego.

Zapraszamy do przeczytania fragmentów obu homilii i obejrzenia fotogalerii.

Nieszpory przy Kaplicy Domu Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej

– Włączamy się w historię Matki Najświętszej, naszych świętych i bohaterów, i prosimy (…), byśmy przeniknięci Jej przykładem, wzrastali w nadziei, że jako Jej dzieci, będziemy razem z Nią i Jej Boskim Synem w domu Ojca bogatego w miłosierdzie – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Nieszporów przy Kaplicy Domu Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

   
W homilii arcybiskup zacytował fragment apokryfu o Zaśnięciu Najświętszej Maryi Panny, według którego Maryja oddała swoją duszę Chrystusowi.

– Dziś możemy oglądać Jej postać w ciszy snu, zaśnięcia w Panu (…). Ta opowieść z dawnych lat, to niejako przedłużenie tego, co dokonało się na krzyżu. To przedłużenie szczególnej bliskości – najpierw umierającego Zbawiciela świata ze swoją Matką i św. Janem, a dalej – bliskości Matki Najświętszej i św. Jana, który trwał przy Niej, w chwili, kiedy przechodziła z tego świata do królestwa swego Syna. Ta piękna opowieść znajduje również swoje przedłużenie tutaj, w Kalwarii – powiedział i przypomniał, że każdy, kto wierzy w Chrystusa nosi w sobie obietnicę życia wiecznego.

 
Metropolita odwołał się do postaci polskich świętych i bohaterów, którzy przez datę swojej śmierci i kult Matki Najświętszej w szczególny sposób związali się z Uroczystością Jej Wniebowzięcia: do św. Stanisława Kostki, ks. Ignacego Skorupki i św. Maksymiliana Kolbego.
Św. Stanisław umarł w roku swoich ślubów zakonnych w II połowie XVI wieku. Kilka dni przed śmiercią, 10 sierpnia 1568 roku, prosił na modlitwie św. Wawrzyńca, aby wyprosił mu łaskę odejścia z tego świata w dzień Wniebowzięcia.

– Tego samego dnia poczuł się bardzo źle (…). Zbliżała się noc, 14 sierpnia, a on przygotowywał się do spotkania z Chrystusem i Matką Najświętszą. Tuż po północy przeszedł do wieczności. W Polsce obraliśmy go opiekunem naszego narodu i państwa – powiedział arcybiskup i dodał, że jego wstawiennictwu przypisuje się zwycięstwo Polaków pod Chocimiem i pod Beresteczkiem.

  
Ks. Igancy Skorupka żył na przełomie XIX i XX wieku. Podczas wojny bolszewickiej, już jako młody kapłan, zgłosił się na ochotnika do wojska i został kapelanem 236. ochotniczego pułku piechoty, złożonego głównie z gimnazjalistów i studentów. Podczas Mszy św., którą odprawił w Ząbkach, wypowiedział prorocze słowa dotyczące pomyślnego zakończenia wojny w Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej. Według podań, zginął z krzyżem w ręku, prowadząc młodych żołnierzy do boju.

– Atak bolszewicki był tak gwałtowny, że żołnierze zaczęli się wycofywać i uciekać w popłochu. I wtedy on wystąpił na czele swojego młodego oddziału (…). Wielu z nich poległo. Rażony granatem, padł również ks. Skorupka (…). Na polu walki znaleziono jego ciało – odarte z butów, pokłute bagnetami, pozbawione zegarka. Za wszelką cenę chciano zemścić się na nim, że tak dzielnie i mężnie prowadził młodych do walki o wolność Polski. Ta śmierć sprawiła, że od razu stał się legendą – zaznaczył arcybiskup.

  
O. Maksymilian Maria Kolbe umarł w bunkrze śmierci 14 sierpnia 1941 roku. Jako 10-letni chłopiec zobaczył Matkę Bożą, która w rękach trzymała dwie korony: białą, wskazującą na czystość i czerwoną, świadczącą o męczeństwie.

– Żył tą wizją przez całe swoje dalsze życie. Cieszył się łaską czystości i wiedział, że kiedyś przyjdzie czas najwyższego świadectwa. Dojrzewał do niego przez całe życie kleryckie, studia w Rzymie, a potem podczas pobytu w Polsce, w Niepokalanowie, i w Japonii. Zdawał sobie sprawę, że kiedy ponownie został aresztowany przez gestapo, zbliża się chwila męczeństwa. Zrozumiał, że właśnie w Auschwitz trzeba walczyć o dobroć i o świętość – mówił metropolita i przypomniał moment, w którym o. Maksymilian zgłosił się za Franciszka Gajowniczka do bunkru śmierci. – Szaleniec Niepokalanej, związany z Jej chwałą, z tajemnicą Wniebowzięcia – komentował metropolita.

  
– Wspominamy tych świętych bohaterów właśnie dzisiaj, 14 sierpnia 2020 roku. Za nami wspaniała historia chrześcijańskiej Polski, która trwa już 1054 lata. Jesteśmy głęboko przekonani, że takich bohaterów wiary, złączonych z Matką Najświętszą, było w naszych polskich dziejach wielu. Dziś, razem z Maryją Dziewicą, wyśpiewują oni Bogu hymn wdzięczności i chwały. My, tutaj zgromadzeni, włączamy się w tę historię przez modlitwę, śpiew nieszporów i procesję. Włączamy się w historię Matki Najświętszej, naszych świętych i bohaterów, i prosimy (…), byśmy przeniknięci Jej przykładem, wzrastali w nadziei, że jako Jej dzieci, będziemy razem z Nią i Jej Boskim Synem w domu Ojca bogatego w miłosierdzie – zakończył.

 

Kazanie abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. przy kościele Grobu Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej

– Czuwajcie pośród nadziei i powtarzajcie te same słowa, którymi kończy się Księga Apokalipsy: „Maranatha! Przyjdź, Panie Jezu” – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. przy kościele Grobu Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

  
– Jest w nas szczególny pokój. Kiedy szliśmy do tego kościoła z kapliczki Zaśnięcia Maryi, pomyślałem, że apostołowie w takim samym nastroju nieśli ciało Bogarodzicy na miejsce, w którym miała spocząć. Na pewno ogarniał ich żal – odchodzi Matka ich Mistrza. Ale doskonale wiedzieli, że Ona cieszy się pełnią szczęścia w niebie. I to dawało im pokój i pogłębiało nadzieję, że przyjdzie taka chwila, że i oni spotkają się z Nim już na wieki – rozpoczął homilię arcybiskup i przywołał postaci trzech heroicznych kapłanów, którzy złączyli swój los z Maryją – św. Stanisława Kostkę, ks. Ignacego Skorupkę i o. Maksymiliana Marię Kolbego.

  
– Kochali Boga, Matkę Najświętszą i drugiego człowieka. I tą miłością świadczyli o wielkości człowieka, jego niezwykłości i szczególności powołania. Zrozumieć wielkość człowieka, to wnikać w tajemnicę Najświętszej Maryi Panny i świętych Pańskich – zaznaczył.

 

– Mamy niestety świadomość, że w pewnych kręgach naszego społeczeństwa robi karierę pojęcie „zwierzęta pozaludzkie”. Tak jakby świat zwierząt dzielił się na dwie kategorie: zwierzęta pozaludzkie, i zwierzęta, które mają kształt człowieczy. To wizja czysto materialistyczna i ateistyczna, według której nie wiadomo, dlaczego człowiek zaistniał na ziemi i po co z niej odejdzie – zauważył metropolita i dodał, że taki pogląd opiera się na unikaniu cierpienia i maksymalizowaniu przyjemności.

 

– Nosimy w sobie pieczęć Boga Stwórcy, Jego wielkość, Jego rozumność i wolność – mówił dalej arcybiskup i zaznaczył, że jednostka ludzka potrafi kochać, poświęcić się dla bliźniego, a nawet oddać swoje życie dla Boga, Ojczyzny i drugiego.

 
– Prawda o człowieku wyraża się w stwierdzeniu, że jest on uduchowionym ciałem i ucieleśnioną duszą. Te dwa pierwiastki najbardziej się przenikają. Jest w nas pierwiastek nieśmiertelności. Nie jesteśmy zwierzętami, jesteśmy powołani do wieczności, a prawdę o nas najgłębiej wyrażają Najświętsza Matka i święci (…). Mamy żyć nadzieją życia wiecznego! – kontynuował metropolita i zwrócił uwagę na konieczność przyjęcia postawy czuwania.

 

– Bądźcie roztropni! Czuwajcie! Nie wiecie, kiedy przyjdzie Pan (…). Czuwajcie pośród nadziei i powtarzajcie te same słowa, którymi kończy się Księga Apokalipsy: „Maranatha! Przyjdź, Panie Jezu” – prosił arcybiskup.

  

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej
Fot. Andrzej Famielec | Kalwaria 24

0 0 vote
Article Rating
Reklama