Odliczanie do armagedonu transportowego w Kalwarii trwa

W tym roku ma ruszyć przebudowa linii kolejowej 117 pomiędzy Kalwarią Zebrzydowską a Ketami. Przeznaczono na ten cel kwotę 100 mln złotych. Kolejowa Beskidzka Droga Integracyjna ma zapewnić kursowanie pociągów co godzinę, skrócić nawet o ponad połowę czas trwania podróży. Idealnie, znaczy się prawie, bo bez BDI (Drogowej Beskidzkiej Drogi Integracyjnej) Kalwaria i Wadowice utoną pod kołami TIR-ów.

W tym roku ma ruszyć przebudowa linii kolejowej 117 pomiędzy Kalwarią Zebrzydowską a Ketami. Przeznaczono na ten cel kwotę 100 mln złotych. Kolejowa Beskidzka Droga Integracyjna ma zapewnić kursowanie pociągów co godzinę, skrócić nawet o ponad połowę czas trwania podróży. Idealnie, znaczy się prawie, bo bez BDI (Drogowej Beskidzkiej Drogi Integracyjnej) Kalwaria i Wadowice utoną pod kołami TIR-ów.

Naturalną przeszkodą przeciwko inwazji flot spedycyjnych stanowi wiadukt kolejowy w Kleczy Dolnej. Ciasne zakręty, wysokość 3,5m (według oznakowania) i możliwość zawieszenia się pod nim skutecznie przekierowywały ruch głownie na drogę DK44. Jak jest to uciążliwe, można zapytać mieszkańców Jaśkowic, Spytkowic i Brzeźnicy. Zresztą samemu można zobaczyć dzięki kamerze internetowej, jaką pułapką dla dużych pojazdów jest ten wiadukt.

https://klecza-wiadukt.webcamera.pl/

Pomimo oznaczeń, zamontowanych ograniczników na bramownicach (które już zostały zerwane przez samochody ciężarowe), nie ma tygodnia aby jakiś duży użytkownik drogi się tam nie zakleszczył. Ludzie mieszkający przy DK52 są jednak przerażeni możliwością likwidacji wiaduktu. Już teraz nawet na długich prostych w Barwałdzie można zaobserwować niebezpiecznie manewry wymijania, czy pędzące ciężarówki w terenie zabudowanym z prędkością sporo przekraczającą dopuszczalną.

Kolej zamierza jednak zlikwidować wiadukt w Kleczy i zastąpić go zautomatyzowanym przejazdem strzeżonym, a docelowo w tym miejscu ma powstać wiadukt drogowy. Oznacza to nie tylko sporo większe korki na wjeździe do Wadowic (która posiada na szczęście obwodnicę), ale zwiększenie ruchu na całej DK52.

Z pewnością najbardziej ucierpi na tym Kalwaria Zebrzydowska, która pomimo możliwości zbudowania obwodnicy 20 lat temu, nie ma jej do dnia dzisiejszego.

Mieszkańcy Kalwarii już dzisiaj narzekają na panujące w mieście korki i pokładają swoją nadzieję w budowie BDI.

Do czasu jednak wybudowania BDI wraz z odcinkiem wadowickim, Kalwaria Zebrzydowska będzie miastem tranzytowym dla TIR-ów. Czekają wieczne korki, rozjeżdżone ulice, pył i spotęgowanie już zatrważającego smogu w mieście i okolicy. Nie należy jednak zapominać, że pandemonium komunikacyjne nastąpi w czasie zimy, gołoledzi, kiedy to pojawią się samochody mające problem z wyjazdem pod górki kalwaryjskie.

Oczywiście już teraz można przyjąć, że obecne korki będą nawet dwu-trzy krotnie większe, aniżeli są teraz. Starczy wyobrazić sobie przeładowane TIR-y ruszające na światłach pod górkę.

Burmistrz niestety przez ostatnie długie lata, nie potrafił sobie wyobrazić tego wariantu zawczasu. Kalwaria nie ma obwodnicy, nie ma planów na obwodnicę, nie ma terminu realizacji BDI z wariantem wadowickim, więc nawet podciągnięcie BDI do Kalwarii spowoduje to, że te ciężkie samochody będą musiały zjechać, lub wjechać na BDI po drogach do tego nieprzystosowanych, po istniejących już obecnie. Czy Kalwaria wytrzyma takie oblężenie? Czy domy nie zaczną pękać do czasu powstania BDI, czas pokaże.

Na chwilę obecną pozostaje się tylko modlić o opóźnienie prac przy wiadukcie i zaczęcie całościowych prac przy Beskidzkiej Drodze Integracyjnej.

 

0 0 votes
Article Rating

Reklama
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x