/Ekstremalna Droga Krzyżowa – pomodlić się i ruszać

Ekstremalna Droga Krzyżowa – pomodlić się i ruszać

Ekstremalna Droga Krzyżowa to 960 tras, 432 miejscowości w 25 państwach. Większość tras odbywać się będzie 12 kwietnia. Czym jest Ekstremalna Droga Krzyżowa? Ekstremalna, bo trzeba pokonać trasę minimum 40 km w nocy. Samotnie lub w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, byś opuścił swoją strefę komfortu i powiedział Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać. 

Spotkanie z  Bogiem. Tylko o to chodzi w EDK. Milczenie, modlitwa, medytacja, długa nocna trasa, to wszystko „tylko” po to, nie ma innego celu. Dublin, Galway, Warszawa, Spitsbergen – miejsce i wielkość grupy nie są istotne. Celem Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest spotkanie z Bogiem. Ekstremalna Droga Krzyżowa to prawdziwe ćwiczenie duchowe, po którym człowiek może zostać rzeczywiście przemieniony.

więcej informacji o EDK: www.edk.org.pl

proponowane trasy: https://www.edk.org.pl/trasy.html

 

O Ekstremalnej Drodze Krzyżowej rozmawiam z jej uczestnikiem Panem Piotrem Stelą.

Czym jest Ekstremalna Droga Krzyżowa oczami i nogami osoby, która ją przeszła?

W 2009 roku ksiądz Jacek WIOSNA Stryszek z grupą osób postanowił zorganizować drogą krzyżową z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej. To była pierwsza Ekstremalna Droga Krzyżowa, która się rozrosła później do tak wielkiej skali. Obecnie będzie odbywać się już 11 EDK, a w tamtym roku mówią, że szło około 100 tysięcy osób. Rozrosło się to także na cały świat. Warto podkreślić, że rozpoczęło się to w Krakowie i że pierwsza Ekstremalna Droga Krzyżowa prowadziła do Kalwarii Zebrzydowskiej.

 

Uczestniczyłeś może w pierwszej drodze?

Nie. Pierwszy raz poszedłem trzy lata temu. Przeszedłem już trzy Ekstremalne Drogi Krzyżowe. W tym roku idą na czwartą. Mieszkałem już w Kalwarii i zaciekawiło mnie co się tu dzieje. Jacyś ludzie idą nad ranem, umorusani błotem, umęczeni, niektórzy ledwie nogami włóczą. Patrze, idą do Klasztoru. Zacząłem dociekać co to jest i wyszło na to, że jest to właśnie to całonocne wędrowanie. I nie tylko drogą, ale także przez bezdroża, pola, lasy, przez ciężkie tereny. I dlatego nazywa się to Ekstremalna Droga Krzyżowa.

 

Jaka była Twoja pierwsza droga?

Szczerze mówiąc obawiałem się. Przymierzałem się do tego przez wiele lat, ale obawiałem się, że mogę tego nie zrobić. Zasada EDK zakłada, że ma mieć ona ponad 40 kilometrów. Wzięło się to z 40 dni postu i 40 km musi być. Ja się obawiałem, że mogę tego nie przejść. Chodziłem i chodzę na pielgrzymki, ale tam są dystanse 32-33 km maksymalnie. I już czasami było ciężko, a tu trzeba jeszcze zrobić 10 km i do tego w nocy i nie po takim terenie jak idzie pielgrzymka. Na niektórych trasach jest też wiele przewyższeń i trzeba iść pod górę.

Ksiądz Wikary Leszek z parafii pw. św. Józefa w Kalwarii Zebrzydowskiej rzucił hasło, że idzie na EDK, i że zbiera grupę osób. Szczerze, to ja na ten pierwszy raz się nie zdecydowałem i poszła moja córka. Trochę brakowało mi wiary w siebie, co właśnie Ksiądz pokazał i takiego zaufania, też do Pana Boga. Bo też musi być taka siła, coś musi nas ciągnąć aby pokonać taki dystans, bo to nie jest takie proste. Ksiądz Leszek porwał grupę osób i po pierwszym roku stwierdziłem, że skoro On dał radę, to ja jestem przy Nim malutki, że nie mam wiary w siebie. W następnym roku wybrałem się z większą grupą, bo także i tym razem ksiądz Leszek ją organizował. To była trudniejsza trasa, bo przez Lanckoronę, tam było wiele przewyższeń pod górę ponad tysiąc metrów, i to nie było łatwe. Jak jednak przeszedłem EDK po razie pierwszy, to żałowałem, że wcześniej nie zacząłem chodzić. Był taki żal, że tak późno, że straciłem tyle lat. Że jest to coś wspaniałego, coś co można przeżyć. To nie jest to samo co pielgrzymka, jest to zupełnie inna forma modlitwy.

 

Po co idziesz?

Idę po to, żeby podziękować Panu Bogu za to, co On dla nas zrobił, że poświęcił swojego Syna za nasze grzechy i żeby przepraszać za grzechy, które popełniliśmy i które pewnie popełnimy, bo człowiek jest słaby. I żeby prosić o przebaczenie. Aby dziękować za to, ze żyjemy oraz prosić o wsparcie i siłę. Po przejściu takiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej to człowiek, mimo tego że głównym powodem drogi jest modlitwa i jednoczenie się z Bogiem, to człowiek dostaje takiego natchnienia, takie większej siły do przeżywania dalszych dni życia, do przeżywania dalszej części Wielkiego Postu i przygotowania się Wielkanocy. Jest głębszym przeżyciem Wielkiego Postu, takim na maksa. Idę, aby to przeżycie pozostało w nogach i głowie.

 

Jaką w tym roku wybierasz trasę?

Wraz z kolegą zastanawialiśmy się, czy nie iść trasą pomarańczową św. Benedykta, bo jeszcze tą trasą nie szliśmy, a ta trasa nie jest taka trudna. Nie jestem jeszcze tego pewien, bo będę to konsultował jeszcze ze znajomymi, którzy także wybierają się na EDK. Jest jeszcze trasa niebieska, którą także jeszcze nie szliśmy, a która ma ponad 40 km. Są jeszcze dłuższe, na które jeszcze się nie wybieramy, bo mają ponad 50 km.

 

Co poradzisz osobie, która chciałaby pierwszy raz iść?

Nie chcę sugerować, aby iść na krótszy odcinek, ale jeżeli ktoś idzie pierwszy raz i ma dość duże obawy, to są też te krótsze odcinki co mają 30 km. Ważne jest aby mieć wygodne buty i nie jakieś trampeczki, tylko buty do chodzenia po górach, bezdrożach, błocie, latarka czołówka na pewno, konkretne ubranie, bo to różne mogą być warunki i trzeba je śledzić i się przygotować, herbata ciepła, odblaski. Teraz jest za późno, aby zacząć chodzić i się przygotować do chodzenia. Mam bardzo duży szacunek dla osób, które zdecydowały się w ostatniej chwili, że idą. One przeszły EDK i zaszły do Kalwarii. I zawsze można spróbować, co człowiek jest wart i co może osiągnąć, bo może się zdarzyć, że się nie da, ale gro osób potrafi przejść tę drogę krzyżową. Bóg tak człowieka kieruje, że potrafi wykrzesać z siebie ostatnie tchnienie i dojść. To widać, jak niektórzy muszą wycisnąć wszystko ze swojego organizmu, aby przejść, bo to jest ekstremalna droga krzyżowa, i ona ma być z trudem. Co tu można doradzić. No nic – pomodlić się i ruszać.

 

Jakby ktoś chciał się zapisać to gdzie?

Jest organizowany autobus przy parafii św. Józefa w Kalwarii Zebrzydowskiej, ale nie jest to sprawa narzucona, że ktoś pojedzie autobusem i ma iść z nami w grupie, czy iść tą trasą. Chodzi tylko o to, aby dotrzeć do Krakowa pod kościół. Oczywiście można z każdego miejsca iść, można iść z Andrychowa, z Łękawicy. My ruszamy z Krakowa z Podgórza od św. Józefa. Wiadomo, że w autobusie jest ograniczona liczba miejsc. Potrzebny jest tylko transport, aby zawieść nas tam na miejsce. Bo tam na miejscu można oficjalnie wpisać siebie na EDK. Gro ludzi się nie wpisuje, bo nie jest to obowiązkowe, bo tam tylko dają rozważania. Można także wpisać się poprzez internet.

 

fotografia główne pochodzi ze strony www.edk.org.pl

Reklama